Mój tydzień
Podsumowanie miesiąca
Zwiedzanie LA
Już nie raz wyrażałam moją opinię na temat Los Angeles. Moje oczekiwania przed przyjazdem, co to tego miejsca były zbyt wygórowane, wizja zmieniła się, kiedy otarłam się o rzeczywistość. Albo się coś uwielbia, albo nienawidzi, natomiast moje zdanie o LA jest wciąż podzielone. Ciężko jest się zachwycać miejscem, w którym widzisz rzeczy, o których inni nie wspominają. Czy również i Wam, to miasto kojarzy się z sukcesem, lepszym życiem i pieniądzem? Natomiast po drugiej stronie ulicy będziesz mijał bezdomnych, śpiących na chodnikach i proszących o dolara czy jedzenie.
Staram się również zauważać i te pozytywne strony tego miejsca.
Małe rzeczy, które pewnie nie mają zbyt wielkiego znaczenia dla innych osób. To zdecydowanie pomaga mi zmieniać moje spostrzeżenia i opinie o Los Angeles na lepsze.
O Palos Verdes już Wam wspominałam w poście Co warto zobaczyć w LA? Tym razem podzielę się Wami pięknym zachodem słońca, który miałam okazję zobaczyć podczas niedzielnej wędrówki. Właśnie takie rzeczy, jak zachód słońca powoduje, że Los Angeles staje się wyjątkowe, a wszystkie inne negatywne przymiotniki wymienione przeze mnie, są już nieaktualne;)
Sami zobaczcie :)
Ciekawostki z życia USA
featured
Mój tydzień
Najlepszy widok na znak Hollywood
10:00 PMMascara Los Angeles
Dziewięć białych liter widniących na wzgórzu prawie 92 lata, stały się symbolem marzeń, nadziei i możliwości dla wielu z nas. Niewątpliwie jeden z pierwszych atrakcji w Los Angeles odwiedzany przez turystów. 14-sto metrowy napis Hollywood można już dostrzec z 1-10N FWY wybierając się w stronę centrum LA. Jednak wiele osób spędza sporo czasu w poszukiwaniu idealnego miejsca, by znak Hollywood pięknie wkomponował się do naszej kolekcji zdjęciowej.
A w tym czasie, kiedy zima przypomina wiosnę :)
A wszystko to zaczęło się od niepozornego krzesła znalezionego na poboczu ulicy- KLIK. Co prawda, krzesło powędrowało do garażu, ale dzięki tej najzwyklejszej rzeczy znalazłam zamiłowanie do renowacji mebli. Od tamtej pory zamiast maskary i szminki, znajdziecie śrubokręty w mojej torebce czy w samochodzie. Nie żartuje :) Wszystkie meble jakie mamy, to albo zakupione za śmiesznie małe pieniądze w second hand'ach, albo zwyczajnie znalezione na poboczu ulicy, które w ostateczności zostały przerobione na nasz styl. Już przywykłam na patrzących się na mnie ludzi jak na wariatkę, zbierającą te "śmieci". No coż, nie wiedzą co tracą ;)
Ostatnio jadąc wieczorem do domu, zauważyłam biurko. Nie muszę mówić, że od razu się zatrzymałam, próbując zapakować go do mojego auta ;) Chyba jednak się za bardzo przeliczyłam co do mojej kobiecej siły...biurko rozłożyło mnie na łopatki! Nie dałam sama rady i odjechałam twierdząć, że raczej go nie potrzebuje do mojej meblowej kolekcji mish mash. Jednak sumienie nie dawało mi spokoju, twierdząc, że jak wyjdzie wielkie NIC z mojego starania, to może uda mi się go sprzedać. No i tak o to bez większego zastanowienia wróciłam, ale już z kolejną parą rąk do pomocy :)
Ostatnio jadąc wieczorem do domu, zauważyłam biurko. Nie muszę mówić, że od razu się zatrzymałam, próbując zapakować go do mojego auta ;) Chyba jednak się za bardzo przeliczyłam co do mojej kobiecej siły...biurko rozłożyło mnie na łopatki! Nie dałam sama rady i odjechałam twierdząć, że raczej go nie potrzebuje do mojej meblowej kolekcji mish mash. Jednak sumienie nie dawało mi spokoju, twierdząc, że jak wyjdzie wielkie NIC z mojego starania, to może uda mi się go sprzedać. No i tak o to bez większego zastanowienia wróciłam, ale już z kolejną parą rąk do pomocy :)
PRZED:
Teoretycznie to lato powinno nas rozpieszczać, słońce przypiekać pięknie naszą skórę, a jesień dać nam trochę swobody i odpoczynku. Ale to tylko teoria, która tutaj w LA raczej się nie sprawdza. Rtęć w termometrach wskazuje całą trzydziechę, woda leje się strumieniami (niestety nie w rzekach), tyłki kleją się nam do siedzeń no i o starannym pedicure lepiej pamiętać ;)
Kto jak kto, ale ja będę wyczekiwać z utęsknieniem deszczu!
Spędziłam wiele czasu w poszukiwaniu tacy, która będzie warta swojej ceny, ale jednak cena jaką Target czy Marshall's oferował, była zbyt zawyżona jak na parę deseczek zbitych razem. Z takim natężeniem myślałam o niej, gdzie by ją można zakupić, że aż przyśnił mi się Michaels ( sklep, który sprzedaje wszystko co nam potrzebne do projektów DIY). I jak widać poniżej na zdjęciu, nie myliłam się. I to w dodatku dostałam dwie tace za $5, i jak tu nie korzystać, kiedy inne sklepy oferowały jedną za około $30? :) Były w stanie surowym, ale to na tym polega cała frajda dla mnie :)
W przerwie pomiędzy pieczeniem kotletów mielonych a szlifowaniu kolejnej zdobyczy, zdecydowałam, że czas napisać posta. Totalna wielozadaniowość. Czas wypełniony do maksimum. Praca z dzieciakami w ciągu wakacji, spowodowała, że wielozadaniowość z pracy przynoszę do domu. Inaczej się nudzę i narzekam, jak małe dziecko. Czasem aż ma się siebie dosyć. To mi dało do zrozumienia, jak funkcjonują dzieciaki. Ich wolny czas musi być wykorzystany kreatywnie i produktywnie, inaczej nie dają żyć ( zupełnie jak ja). Wypełnianie wolnego czasu opanowałam do perfekcji. A że wakacje dla Au Pair to niemalże wyzwanie każdego dnia, 5 razy w tygodniu, czasem i więcej, to nie ma innego wyjścia jak przez nie jakoś przebrnąć. Szczególnie, kiedy dzieciaki nie uczęszczają na żadne summer camps, a w dodatku wymagają wiele od życia i od nas samych.
1. Wykonanie zabawki- dać szansę rozszerzyć kreatywność dzieciakom poprzez zaprojektowanie swojej wymarzonej zabawki, a my im pomagamy w jej realizacji :)
Prawie połowa wakacji za nami, więc jak dać radę z kolejnym nadchodzącym miesiącem?
1. Wykonanie zabawki- dać szansę rozszerzyć kreatywność dzieciakom poprzez zaprojektowanie swojej wymarzonej zabawki, a my im pomagamy w jej realizacji :)
Jak to się mówi, co za dużo to nie zdrowo, ale nie w tym przypadku. Chyba czas nazwać to uzależnieniem. Ale całe szczęście zdrowym uzależnieniem. Moje "to" nazwe moje własne robótki
DIY-owe. Nie dosyć, że świetnie wpływają na samopoczucie, to przy okazji spalamy zbędne kalorie ;) Każdy nowy nabytek w moim ręku napawa mnie dziecięcą radością. Cieszę się jak głupi do sera, obmyślając strategie działania od zera. Po zamontowaniu półek w kuchni, zamarzyłam wymienić moje białe ikea-owskie, okleinowe biurko na drewniany okrągły stół. Długo nie było trzeba czekać, a co lepsze, nawet za daleko nie trzeba było się po niego wybierać. Był tuż za rogiem, w pobliskim second hand za śmiesznie niskie $$ :) I jak tu nie skakać z radości?! Nic, tylko brać pod pachę :D
Stół nie był w najlepszej kondyncji, ale się tym zbytecznie nie przejmowałam. Wiedziałam, że coś z tego powinno dobrego wyniknąć.
Nie wiedziałam, że przeprowadzka może kosztować tyle stresu. Ale uff, mogę odetchnąć z ulgą i na szczęście to już za mną. Kanapa i łóżko zmieściło się w progach, a to już dwa duże powody do radości, ah przepraszam, jeszcze lodówka :)
Okey... ten problem mamy już z głowy. Pudła rozpakowane, pierdołki, pierdołeczki ułożone na swoim miejscu, ale przydałyby się jakieś małe projekty w związku z dekoracjami nie zapominając przy tym o kompromisie z obu stron. Jeden projekt odpada, następny też, a trzeci zbyt dziewczęcy. Ale głowa do góry, jak nie ten to następny! I tak! W końcu doszło do jednoznacznego porozumienia. Robimy półki :D Od razu po głowie zaczął mi się kreować projekt. Wiedziałam, że ma to być odrębny, własnoręcznie zrobiony projekt a nie kupiony od A do Z. Padło na "wiejski" i "fabryczny" styl.
A o to jak one wyglądają:
Cottage style ujawnił się na kuchennej ścianie.
Mój tydzień
Moja okolica
Zwiedzanie LA
Co warto zobaczyć w LA? Wizyta czytelniczki bloga
7:00 AMMascara Los Angeles
Około dwóch tygodni temu miałam okazję w końcu poznać Gosieńkę, czytelniczkę mojego poprzedniego jak i obecnego bloga, z którą kontakt utrzymuje od kiedy jeszcze była w Polsce aż po dzień dzisiejszy. Swoje wakacje zaplanowała w Kalifornii, więc czas był najwyższy, żeby e-maile zostawić na bok, a spotkać się w realnym świecie. Kto by pomyślał, że kiedykolwiek nastąpi do spotkania i to aż dopiero za oceanem? Świat jest naprawdę mały.
Jeden z anonimowych czytelników zostawił komentarza pod jednym z postów, pytający o wielkim trzęsieniu ziemi w LA. Wiedziałam, że w LA występują trzęsienia ziemi, ale starałam się tym nie przejmować, gdyż one występują tutaj bardzo często, ale są one na tyle słabe i nie odczuwalne, że mało kto zawraca sobie nimi głowę. Aż do wczoraj, przepraszam...wróćmy trochę wstecz, do ok. 2 tyg temu, kiedy to siedząc na podłodze poczułam wstrząs. Pierwsza myśl jaka mi się nasunęła, to ogromna ciężarówka,
Witam Was dzisiaj już z nie tak słonecznego LA, jakby się mogło to wydawać ze zdjęcia umieszczonego powyżej. Jest to już moja trzecia zima tutaj i muszę powiedzieć, że jak do tej pory najzimniejsza. Dzisiaj ubrana w czapkę i cieplejszy sweter, wspominam moją pierwszą tutejszą zimę, gdzie szorty nie były żadną nowością, a zima wydawała się o wiele cieplejsza niż lato. Paradoks, prawda? Takie też własnie wyobrazałam sobie LA, lato przez cały rok. Wbrew pozorom, nie jest tak jakby się mogło wydawać.
Ciekawostki z życia USA
Mój tydzień
Moja okolica
Wyprowadzka/szukanie mieszkania
11:27 AMMascara Los Angeles
No i czeka mnie
kolejna przeprowadzka. Ci którzy śledzą mojego bloga od początku, to pewnie już
wiedzą, że ponad pół roku temu wyprowadziłam się od mojej host rodziny do
Julity. Byłam pewna, że uda mi się z nią zamieszkać na rok albo dłużej, ale sprawy
osobiste zmieniły przebieg zdarzeń ( nie nie, nie myślcie sobie że mieszkanie
razem z przyjaciółką doprowadziły mnie do płaczu i wyprowadzki, tak jak
niektórzy nam wróżyli, że kiedyś może dojść do rękoczynu pomiędzy nami :p ).
Moje życie obróciło się o 360st. w pozytywnym tego znaczeniu i czas szukać
mieszkania z moim hubby. Poszukiwania trwają już ponad miesiąc i jak do tej
pory brak szczęścia. Pamiętacie post o realiach Los Angeles, w którym
wspomniałam, że są takie miejsca w LA, w których lepiej się nie pojawiać? To
właśnie to jest jedną z głównych
przyczyn, które spowalnia nasze poszukiwania. Kiedy jest się bliskiej
ekscytacji, że znalazło się odpowiednie miejsce ( bo na zdjęciach prezentuje
się ono znośnie), to kiedy przychodzi do obejrzenia tego mieszkania, szybko
ekscytacja znika już zaraz po obejrzeniu okolicy i już wiadomo, że nawet jeśli
mieszkanie by nam się spodobało, to i tak się tam nie zamieszka ze względu na
okolicę.
Warunki
mieszkalne w tzw. „apartments” w LA mają wiele do życzenia.
Ci którzy mnie śledzą na Instagramie zapewne już wiedzą, Ci którzy jeszcze nie, to chciałabym się pochwalić moim małym osiągnięciem ( może nie w zupełności moim, ale w jakiejś tam jej części przyczyniłam się do sukcesu ;) ). Więc w jaki sposób znalazłam się w amerykańskim magazynie? Otóż jakiś czas temu dostałam propozycje do pozowania dwóch obrazów. Nie muszę mówić, że nie zastanawiałam się ani minuty, bo kto by nie chciał się znaleźć na moim miejscu, żeby widnieć we własnej osobie na obrazie. Pozowałam z czystej przyjemności, nie myśląc, że zostaną one odebrane w tak pozytywny sposób. Ale jak widać ciężka praca nie poszła w przysłowiowe pole, a została wynagrodzona w ten o to sposób. Oba obrazy zostały wyróżnione w krótkim czasie w American Art Collector. Dodatkowo, jeden z nich pojawił się jeszcze na pokazie obrazów.
1. Gorączka Halloweenowa już dawno minęła, ale zdjęć nie zaszkodzi wstawić. Dynia zaprojektowana przez małego smerfa,a wykrajana przeze mnie.
Zdecydowałam, że na moim blogu będę umieszczać również posty nie tylko związane całkowicie o LA, ale również będę umieszczać zdjęcia z całego mojego tygodnia- co porabiałam, jak i przypadkowe zdjęcia. W końcu też są one zrobione w LA i nawiązują jakoś do tematu bloga;)
1. Chinatown w Downtown LA
Uwielbiam tutejszą porę zimową, gdyż temperatury nie przekraczają 20°C i nie jest parno. Dzisiaj szczególnie pachnie wiosną, na dodatek taką polską. Dzięki temu obudziłam się napełniona energią, że aż ma się ochotę pomyć okna, zrobić porządki na podwórku i upiec placek z owocami :)
Wiem, że w Polsce zamiast wiosna przywitać słońce, przywitała raz jeszcze zimę..Ale na pocieszenie powiem, że zima trwać wiecznie nie będzie, także głowa do góry :P
Zdjęcia były robione tego ranka :)








