Zbyt idealnie by było, gdyby wszystko układało się po mojej myśli. Mam wrażenie, że im bliżej szkoły tym więcej rzeczy wychodzi mi na przekór. Zawiodłam się na osobach, na których od początku polegałam i wierzyłam , że im na mnie zależy, ale jak widać, okazało się inaczej. Na dodatek kilka dni temu dostałam list z imigracyjnego biura. Byłam zaskoczona, że mogłaby być to już moja wiza. Szok wyszedł po otwarciu koperty i po przeczytaniu, że aplikacja o status wizy została odrzucona, ze wzgędu na nie dołączenie jednego dokumentu. Ale jak to możliwe? Skoro wszystkie dokumenty zostały dołączone i sprawdzone przez mojego opiekuna szkolnego. Nie muszę opisywać mojej miny i że byłam blisko płaczu.... Mialam juz czarne mysli powrotu do Polski, z wielkimi planami, ktore okazaly sie totalna klapa.
Jak ten czas szybko leci, wydaje się jakbym dopiero tydzień temu przedłużyła program, a tu już maj, w czerwcu kończę współpracę z biurem au pair, a już we wrześniu czeka na mnie szkoła. Niby to wszystko wygląda strasznie, ale jestem pozytywnie do tego wszystkiego nastawiona, bo wiem, że ciężka praca popłaca:)
Czwartek to ostatni dzień w tyg, gdzie przyjmują międzynarodowych studentów i tak się ładnie złożyło, że mam dzień wolny od pracy, więc będę mogła pozałatwiać większość spraw w szkole.
Już w ubiegłym tygodniu byłam zanieść oryginalne i przetłumaczone świadectwo, paszport z wizą i dokument, kto będzie mnie sponsorował ( Form I-134, Affidavit of support).
Całe szczęście, nie potrzebuje żadnego prawnika przy zmianie statusu z J-1 na I-20.

