Moją jedną z zmor w Stanach jest chleb,
który w niczym smaku nie przypomina jak słodką gąbkę. Tylko wyobrażcie sobie
jak smakuje taka kanapka z wędliną…zdecydowanie nieciekawie! Ten chleb ma
prawie moc niezniszczalną, bo można go jeść przez miesiąc i nigdy nie twardnieje
a “jedynie” zachodzi pleśnią. A że ja od dziecka dużo nie wymagałam, bo
potrafiłam zjeść kromkę chleba z masłem, przy tym popijając mleko zamiast jedząc obiad, to zdecydowanie teraz brakuje mi tego tradycyjnego smaku i zapachu. Stwierdziłam
ostatnio, że powinnam przestać narzekać i wziąć sprawy w swoje ręce. Znalazłam
najprostszy z najprostszych przepisow i uwierzcie mi, moje host dzieci były
zachwycone. Poganiały mnie, żebym mogła dać im już spróbować i jak nigdy nie
jadły chleba z masłem, to tym razem tak sie zajadały, że połowe bochenka znikło
w mig ( za moją sprawką też oczywiście ;) ). A mój chłopak powiedział, że
powinnam otworzyć swój własny biznes. Takie małe rzeczy, a ile radości dają ;)
Dobra, koniec gadania i o to przepis..

