Ciekawostki z życia USA Zwiedzanie LA

Los Angeles jako Miasto Aniołów a rzeczywistość

7:30 AMMascara Los Angeles


Pewnie jak większość z Was, miałam wyobrażenie o Los Angeles jako miasto luksusu, plaż i beztroskiego życia. Jak się okazuje część z Was po przyjeździe zostaje rozczarowana. Rzeczywistość obrazuje w większości przypadków inne życie, niż jak to filmy kreują.
A przydomek Miasto Aniołów można by spokojnie zamienić na Stolicę Gangu. Dlaczego więc właśnie LA zostało nazwane tak niewinnie? Nazwa pochodzi z j. hiszpańskiego „El Pueblo de Nuestra Senora Reina de los Angeles sobre el Rio Porciuncula”, co po przetłumaczeniu oznacza „Miasto naszej Pani Królowej aniołów nad rzeką Porciuncula”. Możliwe również, że nazwa powstała na skutek usytuowania miejsca, które znajduje się na wzgórzu Sister Elsie i na którym właśnie można podziwiać ten anielski widok miasta, będącym przez cały rok w słońcu.





Los Angeles jest miastem kontrastów. Z jednej strony Beverly Hills, a z drugiej strony w samym centrum bieda i ubóstwo. Nie jest tajemnica, że LA stał się amerykańską stolicą bezdomności, a ludzie bezdomni swój dorobek życia trzymają w wózkach na zakupy. 
Nie raz byłam świadkiem policyjnych pościgów lub kiedy to policjanci mierzyli pistoletem przestępce. Są rejony miasta, gdzie po zapadnięciu zmroku lepiej nie wychodzić na ulicę. Los Angeles uznaje się jako za najniebezpieczniejsze miasto na świecie z powodu wielu przestępczości i gangów. Wielogodzinne pościgi policyjne ukazywane w filmach są tutaj jak najbardziej realne.








A jakie jest Wasze wyobrazenie o Los Angeles?


Pozdrawiam,

Pin It!

You Might Also Like

17 komentarze

  1. Mi i tam Los Angeles się kojarzy z wychudzonymi blondynkami, torebkami LV i serialem 90210. :D

    ReplyDelete
  2. nigdy wcześniej o tym myślałam i do teraz nie wiem z czym LA mi się kojarzy, jedno co mogę powiedzieć to, że genialnie prezentuje się na zdjęciach :)

    ReplyDelete
  3. Bardzo chciałabym kiedyś LA odwiedzić :)

    Mam do Ciebie pytanie. Czy po skończeniu college'u masz zamiar zostać w USA? I jeśli tak, to jak (w sensie wizowym :D)? ; ))

    ReplyDelete
    Replies
    1. Bede probowac zostac na wizie pracowniczej przez jakis czas, a potem sie zobaczy:)

      Delete
  4. Twoje zdjęcia jak zwykle cudowne <3

    ReplyDelete
  5. No właśnie, zdjęcia... Czy korzystasz z jakiegoś filtra na obiektyw ? Ocieplający ?

    ReplyDelete
    Replies
    1. Nie mam cyfrówki, zdjęcia są robione aparatem Sony DSC-HX9V a potem je trochę podrasowuje w programie :)

      Delete
  6. No to jeszcze wiekszy podziw za TAKIE zdjecia.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dzięki śliczne, ale do takiego "zachwytu", to jeszcze im brakuje ;)

      Delete
  7. Byłam w LA 2 razy i były to dwa bardzo różne wyjazdy. Pierwszy raz nie mieliśmy za dużo $, więc spaliśmy w tanim hotelu przy LAX (ble!), jeździliśmy autobusami przez te straszne dzielnice (na kazdym przystanku miałam ochotę wyjść i uciekać) i wgl. Bardzo rozczarował mnie Hollywood.. Z 3 bloki atrakcji i reszta domów mieszkalmych oraz tłumy bezdomnych (ze 100 na raz w jednym miejscu). Teraz drugi raz byliśmy prawie tylko w Venice i Santa Monica, hotel w centrum i żadnej komunikacji miejskiej:) W krórej części miasta mieszkasz? Bo w Santa Monica mogłabym od jutra (albo Beverly Hills;)) ale gdzie indziej czułam się po prostu niebezpiecznie.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Oj wiem co masz na mysli..Ja mieszkam w okolicach South Bay, takze okolica jest bezpieczna. Raczej nie odwazylabym sie mieszkac, gdzie balabym sie wyjsc nawet w ciagu dnia, myslac,ze zaraz dostane od kogos w glowe;)

      Delete
  8. Szukając w internecie miłośników Los Angeles (takich, jak ja) nic nie znalazłam. Ale za to wpadłam na twojego bloga :) Jak będę miała troszkę więcej czasu, na pewno głębiej go przejrzę ;) Mam pytanko, czy mieszkasz w Los Angeles? Bardzo chciałabym znać osobę, która zamieszkuje to miasto, żeby lepiej je poznać. Byłabym wdzięczna za odpowiedź :) Jestem z Warszawy :)

    ReplyDelete
  9. Ja natomiast sądzę, że na świecie jest o wiele więcej niebezpiecznych miast :P W LA wystarczy unikać tych "złych" miejsc, a będziesz się czuć bezpieczniej niż w niejednym mieście na świecie, np. Chicago jest o sto razy gorsze, niebo a ziemia :P Chyba że ktoś się lubi zapuszczać w niebezpieczne rejony i czuć dreszczyk na plecach. LA jest ogromne, więc każdy znajdzie coś dla siebie, uważam po prostu, że robienie z niego najniebezpieczniejszego jest niepotrzebne. Spójrz na aktualne statystyki i opinie rdzennych mieszkańców, są rożne fora, w których wszystko opisują, gdzie nie wchodzić itp. :P Nie znalazłam jeszcze opinii, w której byłoby napisane, że ktoś czuje się tam niebezpiecznie, raczej są to opinie, że jest właśnie bezpiecznie, oczywiście bez zapuszczania się w dzielnice takie jak Skid Row bądź South Central (w porównaniu do wielkości miasta, nie mówiąc o hrabstwie, są to dość małe powierzchnie) :D To moja opinia, Twoją szanuję i rownież biorę pod uwagę. Bardzo dziękuję za tego bloga, naprawdę go lubię :) a opinii jest tyle co ludzi :P sądzę, że moją też uszanujesz, pozdrawiam!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Nie wiem jak długo udało Ci się być w LA, ale ja odkąd tutaj jestem, wysuwam takie wnioski ( nie tylko ja). Poza tym masz racje, ze LA jest ogromne i ze kazdy znajdzie cos dla siebie. Inaczej by mnie tutaj juz nie bylo, gdyby bylo odwrotnie. Jeśli ktos trzyma sie rejonow turystycznych, czy rejonow bogatych i przy oceanach, oczywiscie, ze bedzie uwazal, ze LA jest cudowne:) Natomiast czasem nie da sie za nic w swiecie uniknac tych gorszych rejonow, jadac do innej czesci LA ( chyba, ze uzywa sie autostrad, ale czasem trzeba uzyc miejskich ulic). Nie raz mi sie zdarzylo, ze jadac do celu B wieczorem, bylam zmuszona mijac te nieciekawe czesci LA, a mowy o zatankowaniu auta samej nie bylo mowy. Czasem jestes w fajnej okolicy, wybierzesz sie jedna czy dwie ulicy dalej i Twoje zdanie zmieni sie diametralnie. Oczywiście, ze jesli nie wchodzisz w rejony, w ktorych jestes nie milo widziany, wszystko bedzie ok, ale czasem nie da sie je ominac. Wystarczy ostroznosc w takich miejscach, a nic sie nie stanie. Nie chce nikogo straszyc, zeby tylko nie przyjezdzal do LA, to nie byl moj zamysl, bo sama tutaj mieszkam. Ale sama przyjezdzajac tutaj, mialam calkiem inne wyobrazenie o LA. LA to nie tylko palmy i Beverly Hills, jak to niektore programy telewizyjne pokazuja:) Pozdrawiam!

      Delete
    2. Dzięki, dzięki <3 Już odpisałam pod ostatnim postem :) "Wystarczy ostroznosc w takich miejscach, a nic sie nie stanie." <- CAŁKOWICIE SIĘ ZGADZAM. Haha właśnie trochę odebrałam to jak straszenie, ale teraz wiem, że chciałaś dobrze, bo naprawdę dużo ludzi myśli, że Los Angeles to cudowna bajka, raj na ziemi, a niestety tak nie jest. Haha ja jeszcze zastosowuję metodę, by nie zachowywać się płochliwie w takich miejscach, tylko mieć oczy szeroko otwarte, nie patrzeć się brzydko i nie wyróżniać się z tłumu. Także tak jak napisałaś ostrożność, a wszystko będzie OK! :)

      Delete

Contact Form