Już nie raz wyrażałam moją opinię na temat Los Angeles. Moje oczekiwania przed przyjazdem, co to tego miejsca były zbyt wygórowane, wizja zmieniła się, kiedy otarłam się o rzeczywistość. Albo się coś uwielbia, albo nienawidzi, natomiast moje zdanie o LA jest wciąż podzielone. Ciężko jest się zachwycać miejscem, w którym widzisz rzeczy, o których inni nie wspominają. Czy również i Wam, to miasto kojarzy się z sukcesem, lepszym życiem i pieniądzem? Natomiast po drugiej stronie ulicy będziesz mijał bezdomnych, śpiących na chodnikach i proszących o dolara czy jedzenie.
Staram się również zauważać i te pozytywne strony tego miejsca.
Małe rzeczy, które pewnie nie mają zbyt wielkiego znaczenia dla innych osób. To zdecydowanie pomaga mi zmieniać moje spostrzeżenia i opinie o Los Angeles na lepsze.
O Palos Verdes już Wam wspominałam w poście Co warto zobaczyć w LA? Tym razem podzielę się Wami pięknym zachodem słońca, który miałam okazję zobaczyć podczas niedzielnej wędrówki. Właśnie takie rzeczy, jak zachód słońca powoduje, że Los Angeles staje się wyjątkowe, a wszystkie inne negatywne przymiotniki wymienione przeze mnie, są już nieaktualne;)
Sami zobaczcie :)






