Często spotykam się z pytaniem, jak to jest z elektroniką w USA. Czy naprawdę jest tanio i czy warto brać ze sobą rzeczy typu prostownica, itp. Co do prostownicy mogę Wam jednoznacznie odpowiedzieć nie, co do reszty, to raczej kwestia indywidualna.
Moje włosy nie należą do łatwych w ułożeniu, dlatego przyjeżdżając tutaj uparłam się, że muszę wziąć moją prostownicę. Nie róbcie tego samego błędu jaki ja popełniłam. Po pierwsze, żeby prostownica działała tutaj, potrzebujecie transformator. A jest to mała skrzynka, która waży ponad 1kg. Po drugie, prostownica będzie nagrzewać się wolniej i słabiej. Także lepiej wyjdziecie na tym, jeśli kupicie prostownicę na miejscu, którą możecie już dostać za $20. Nawet jeśli przyjeżdżasz na krótki okres wakacyjny, zawsze można kupić prostownicę, a potem ją oddać:P Oczywiście zgodnie z zasadami zwrotu towaru.
Naprawdę nie
wiem , co mnie skłoniło do kupna tego czegoś, ale najważniejsze, że nie leży w szafie bezczynnie:D Aha..wcześniej używałam transformatora też do ładowarki od aparatu i telefonu. Ale wiem, że do tych rzeczy wystarczy przejściówka.


