Moją jedną z zmor w Stanach jest chleb,
który w niczym smaku nie przypomina jak słodką gąbkę. Tylko wyobrażcie sobie
jak smakuje taka kanapka z wędliną…zdecydowanie nieciekawie! Ten chleb ma
prawie moc niezniszczalną, bo można go jeść przez miesiąc i nigdy nie twardnieje
a “jedynie” zachodzi pleśnią. A że ja od dziecka dużo nie wymagałam, bo
potrafiłam zjeść kromkę chleba z masłem, przy tym popijając mleko zamiast jedząc obiad, to zdecydowanie teraz brakuje mi tego tradycyjnego smaku i zapachu. Stwierdziłam
ostatnio, że powinnam przestać narzekać i wziąć sprawy w swoje ręce. Znalazłam
najprostszy z najprostszych przepisow i uwierzcie mi, moje host dzieci były
zachwycone. Poganiały mnie, żebym mogła dać im już spróbować i jak nigdy nie
jadły chleba z masłem, to tym razem tak sie zajadały, że połowe bochenka znikło
w mig ( za moją sprawką też oczywiście ;) ). A mój chłopak powiedział, że
powinnam otworzyć swój własny biznes. Takie małe rzeczy, a ile radości dają ;)
Dobra, koniec gadania i o to przepis..
Często spotykam się z pytaniem, jak to jest z elektroniką w USA. Czy naprawdę jest tanio i czy warto brać ze sobą rzeczy typu prostownica, itp. Co do prostownicy mogę Wam jednoznacznie odpowiedzieć nie, co do reszty, to raczej kwestia indywidualna.
Moje włosy nie należą do łatwych w ułożeniu, dlatego przyjeżdżając tutaj uparłam się, że muszę wziąć moją prostownicę. Nie róbcie tego samego błędu jaki ja popełniłam. Po pierwsze, żeby prostownica działała tutaj, potrzebujecie transformator. A jest to mała skrzynka, która waży ponad 1kg. Po drugie, prostownica będzie nagrzewać się wolniej i słabiej. Także lepiej wyjdziecie na tym, jeśli kupicie prostownicę na miejscu, którą możecie już dostać za $20. Nawet jeśli przyjeżdżasz na krótki okres wakacyjny, zawsze można kupić prostownicę, a potem ją oddać:P Oczywiście zgodnie z zasadami zwrotu towaru.
Naprawdę nie
wiem , co mnie skłoniło do kupna tego czegoś, ale najważniejsze, że nie leży w szafie bezczynnie:D Aha..wcześniej używałam transformatora też do ładowarki od aparatu i telefonu. Ale wiem, że do tych rzeczy wystarczy przejściówka.
Wczoraj miałam okazję z Julitą i naszą znajomą być na Fashion Show w Hollywood. Pokaz nie był podobno na tyle profesjonalny, porównując do innych, ale nie muszę mówić, że z Julitą nie mogłyśmy wyjść z podziwu i ekscytacji ;) A że pogoda dopisała, show odbył się na dachu z jednych budynków w Hollywood, z którego mogliśmy łapać każdy promień słońca oglądając to, co w Kalifornii nam znane- palmy i znak Hollywood. Na niektórych zdjęciach można zauważyć, jak bardzo Amerykanie są tolerancyjni pod względem wyglądu. Nikogo zbytnio nie interesuje, czy włosy masz niebieskie czy różowe, a strój wygląda wręcz komicznie. Każdy ma swój styl i powinien to uszanować i jestem za tym jak najbardziej za ;)
Czy warto zaopatrzać się w dodatkowe kosmetyki, ubrania czy rzeczy
elektroniczne przed przyjazdem do Stanów? Moja prosta odpowiedź brzmi nie!
Postaram się Wam porównać ceny i podać miejsca gdzie warto kupować,ale to już w
kilku postach.
Kto nie myśli, żeby zakupić parę nowych ubrań na dobry początek w Stanach?
Uwierzcie mi, nawet tak nie myślcie. Przyjeżdżając tu, moja walizka ważyła mniej niż
wymagano, teraz pewnie bym moje ubrania wysyłała paczkami do Polski, bo jedna
czy dwie walizki by nie wystarczyły ;) Czyli już macie jeden powód.
W Polsce nie należałam do miłośniczek wydawania pieniędzy na ubrania, a
chodzenie po sklepach doprowadzało mnie do szewskiej pasji. Niby wciąż to
pozostało, ale wydawanie pieniędzy stało się "przyjemniejsze". Tak
przyjemniejsze, bo tańsze jak poznałam Ross i Marshalls. Co lubię w Ross i Marshalls, to to, że można nie tylko znaleźć bardzo tanie
ubrania ale również i markowe. Aż się
jest całym w skowronkach, jak się widzi, ile się zaoszczędziło ;) Osobiście
bardziej przepadam za Marshalls, gdyż jest bardziej przejrzysty. W Ross trzeba
spędzić więcej czasu, żeby znaleźć coś dla siebie wsród nasypu tych wieszaków
;) Ale naprawdę można znaleźć super perełki za grosze! Przykładowo: kurtka, która w normalnym sklepie kosztowałaby $60, w Ross zapłaciłam za nią $15:D
Kolejnymi moimi ulubionymi sklepami, które nie znajdziemy w Polsce, są
Forever XXI oraz Q. Są to sieciówki, które znajdziemy w każdym mallu. Nie zawsze wszystko jest super tanie, ale czasem nawet gdy porównujemy ceny do cen w Polsce, są tańsze, szczególnie biżuteria z Forever XXI. A biżuteria jest nieziemska, moim zdaniem:)
Moja rada, żeby nie przesadzić z wagą walizki...Jeśli przyjeżdzać do USA na
dłużej niż tylko wakacje, spakujcie ubrania na daną porę roku na jaką macie
zamiar przyjechać i uwierzcie mi, zdąrzycie się obkupić na inne pory roku. Taniej i modniej ;) Posłuchajcie dobrej rady, a będziecie mi wdzięczni i nie będziecie przeklinać,
że walizki się nagle zmniejszyły ;)







